Zaczynamy NOWY ROK SZKOLNY 2015-2016! Powodzenia !
SKC
poniedziałek, 7 września 2015
piątek, 1 maja 2015
MISJE W LIBII....OJCIEC PIOTR BORKOWSKI ....z Olsztyna....
Franciszkanin Ojciec Piotr
Borkowski, który przez pewien czas w Olsztynie pełnił funkcję
kierowniczą w bursie franciszkańskiej przebywa obecnie w Libii na
misjach.
Pełni tam posługę misyjną w bardzo trudnych i niespokojnych czasach ...Jeśli pamiętacie -był kiedyś gościem na katechezie i bardzo interesująco opowiadał o pracy misjonarzy .
Serdecznie pozdrawiamy Ojca Piotra i życzymy mu dalszego bezpiecznego i owocnego posługiwania na chwałę Bożą i dla dobra ludzi , którzy może po raz pierwszy usłyszeli o Bogu z ust Misjonarzy .
Filmy przedstawiają tylko mały wycinek Jego misyjnej pracy w Libii.Ukazano w nich radosne integrowanie społeczności misyjnej w ciągłym zagrożeniu życia....
Ojciec Piotr znany jest też z wykonywania pięknych szopek na święta Bożego Narodzenia.
czwartek, 2 kwietnia 2015
WESOŁYCH ŚWIĄT!
Niech Zmartwychwstały Chrystus będzie źródłem mocy i uzdalnia nasze serca do odpowiedzi na nieskończoną miłość. Radosnych i spokojnych Świąt Wielkiej Nocy!
SZKOLNE KOŁO CARITAS
środa, 11 marca 2015
Diabeł w kościele?....ciekawe zabytki...Jedyny taki diabeł w Polsce!
Jedyny taki diabeł w Polsce.Poręby Dymarskie - wieś w Polsce położona w województwie podkarpackim, w powiecie kolbuszowskim, w gminie Cmolas.
Wizerunek diabła odkryto na malowidłach z 1674 r. w kościele św. Stanisława i Wojciecha w Porębach Dymarskich. Demon ten nie był posłany, aby namawiać czy kusić, nie był także dojrzałym wcieleniem zła. Nie ciągnął potępieńców do czeluści piekielnych, nie cieszył się z grzechów człowieka. Pierwowzorem Tutivillusa był Diabeł Piszący, który siedział u wrót świątyni i zapisywał spóźnialskich. Był duchem, a swoją służbę - już pod nazwą Tutivillus - rozpoczął w XII wieku, kiedy to mnisi i kanonicy modlili się często - siedem razy na dobę, również w nocy i o bladym świcie. Każda liturgia kończyła się recytacją psalmów i hymnów, a także obowiązkowym śpiewem czterech psalmów. Każdy kapłan ponadto był zobowiązany odprawić jedną mszę świętą raz dziennie. Było to tak wielkie fizyczne obciążenie, że niektórzy nie wytrzymywali, a właśnie Tutivillus na to czyhał... Ukrywał się często w zakamarkach kościoła i pilnie wypatrywał ludzkich uchybień.
Prawdopodobnie w takim też celu znalazł się w kościele w Porębach Dymarskich, a jest to jedyne przedstawienie tego diabła w Polsce. Przysiadł sobie pod amboną, założywszy nogę na nogę, ze zwojem pergaminu i ptasim piórem w ręku. Na plecach ma skrzydełka, na głowie bycze rogi, a z pyska bucha mu dym piekielny. Za nim widać twarze potępionych. Nic i nikt nie umknie jego uwadze, każdego wpisze na swą czarcią listę.
Wizerunek diabła odkryto na malowidłach z 1674 r. w kościele św. Stanisława i Wojciecha w Porębach Dymarskich. Demon ten nie był posłany, aby namawiać czy kusić, nie był także dojrzałym wcieleniem zła. Nie ciągnął potępieńców do czeluści piekielnych, nie cieszył się z grzechów człowieka. Pierwowzorem Tutivillusa był Diabeł Piszący, który siedział u wrót świątyni i zapisywał spóźnialskich. Był duchem, a swoją służbę - już pod nazwą Tutivillus - rozpoczął w XII wieku, kiedy to mnisi i kanonicy modlili się często - siedem razy na dobę, również w nocy i o bladym świcie. Każda liturgia kończyła się recytacją psalmów i hymnów, a także obowiązkowym śpiewem czterech psalmów. Każdy kapłan ponadto był zobowiązany odprawić jedną mszę świętą raz dziennie. Było to tak wielkie fizyczne obciążenie, że niektórzy nie wytrzymywali, a właśnie Tutivillus na to czyhał... Ukrywał się często w zakamarkach kościoła i pilnie wypatrywał ludzkich uchybień.
Prawdopodobnie w takim też celu znalazł się w kościele w Porębach Dymarskich, a jest to jedyne przedstawienie tego diabła w Polsce. Przysiadł sobie pod amboną, założywszy nogę na nogę, ze zwojem pergaminu i ptasim piórem w ręku. Na plecach ma skrzydełka, na głowie bycze rogi, a z pyska bucha mu dym piekielny. Za nim widać twarze potępionych. Nic i nikt nie umknie jego uwadze, każdego wpisze na swą czarcią listę.
środa, 18 lutego 2015
WIELKI POST....zaczynamy....DZISIAJ JEST ŚRODA POPIELCOWA...
Posypanie głowy popiołem jest symbolem pragnienia pokuty.
Posypanie głów popiołem na początku Wielkiego Postu jest wezwaniem do pokuty i nawrócenia. Popiół uświadamia nam, że wszystko, co materialne i doczesne przemija. Bóg jest wieczny. Nas, ludzi, obdarował nieśmiertelną duszą i obiecał wieczną szczęśliwość w niebie.Pomyślmy...co możemy w okresie Wielkiego Postu zmienić na lepsze w swoim życiu?
Może warto darować stare żale i urazy...może życzliwiej spojrzeć na swojego kolegę, koleżankę...a może przyjść z bezinteresowną pomocą tym, którzy tej pomocy potrzebują?
Na pewno starajmy się być po prostu DOBRYMI LUDŹMI!
Życie jest krótkie .... warto je przeżyć pięknie.
K. I. Gałczyński pisał:
sobota, 14 lutego 2015
Rok Życia Konsekrowanego...od 30 XI 2014-2 II 2016 r Ogłoszony przez Ojca św. Franciszka.
Jezu, co było w Twoim spojrzeniu, co było w Twoich słowach, co takiego
dwaj uczniowie Jana Chrzciciela zobaczyli u Ciebie wtedy, około godziny
dziesiątej, że zapragnęli przy Tobie pozostać?
Jak poznali w Tobie Mesjasza?
Czym ich do siebie przyciągnąłeś, że zaczęli na spotkanie z Tobą prowadzić innych?
Jednego dnia wyznaczyłeś w ich życiu nowy cel: kierować ludzi do Ciebie.
Dziś też nas sobą zachwycasz i powołujesz, byśmy opowiadali o Tobie światu.
Prosisz o to nie tylko swoich duchownych, ale i świeckich.
Jak ważne jest, by w życiu każdego człowieka znalazł się ktoś, kto wskaże mu do Ciebie drogę.
Jak poznali w Tobie Mesjasza?
Czym ich do siebie przyciągnąłeś, że zaczęli na spotkanie z Tobą prowadzić innych?
Jednego dnia wyznaczyłeś w ich życiu nowy cel: kierować ludzi do Ciebie.
Dziś też nas sobą zachwycasz i powołujesz, byśmy opowiadali o Tobie światu.
Prosisz o to nie tylko swoich duchownych, ale i świeckich.
Jak ważne jest, by w życiu każdego człowieka znalazł się ktoś, kto wskaże mu do Ciebie drogę.
Walentynki? Warto okazywać sobie ŻYCZLIWOŚĆ....I MIŁOŚĆ....:)
- WARTO PRZECZYTAĆ!
Św. Walenty i Walentynki
Dodano: 14.02.2015 [08:59]
W dniu 14 lutego zakochani obchodzą swoje święto potocznie
nazywane Walentynkami. Na Zachodzie i Południu Europy obchodziło się je
od czasu średniowiecza. Do Polski walentynkowy zwyczaj ten dotarł w
latach 90. ubiegłego wieku. Choć na Warmii o św. Walentym pamiętano dużo
wcześniej.
Dziś Kościół katolicki obchodzi wspomnienie św. Walentego – uważanego za patrona zakochanych. Żył on w III wieku w Cesarstwie rzymskim za panowania Klaudiusza II Gockiego. Zgodnie z legendą, gdy cesarz za namową swoich doradców zabronił legionistom wchodzić w związki małżeńskie w wieku od 18 do 37 lat (uważał, że najlepszymi żołnierzami są legioniści niemający rodzin), św. Walenty złamał zakaz błogosławiąc i udzielając ślubów młodym żołnierzom.
Z tradycją Walentynek wiąże się wysyłanie do ukochanych osób listów zawierających wyznania miłosne. Na Zachodzie, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych, 14 lutego zakochani obdarowują się drobnymi upominkami.
Święty Walenty jest od średniowiecza obecny na Warmii. Choć można obdarować ukochaną czerwoną walentynką, czy różą, to według warmińskiej tradycji trzeba też zapalić świecę na ołtarzu lub przy obrazie patrona zakochanych. Można to zrobić w kościele w Bisztynku, gdzie są dwa obrazy i ołtarz świętego Walentego.
Na stronie bisztynek.wm.pl czytamy, że dawniej, ale i obecnie, święty ten uznawany był i jest za patrona chorych na choroby psychiczne i nerwowe a także epilepsję. Ponieważ "stan zakochania" ma wiele z objawów niektórych chorób psychicznych (natręctwo myśli o "obiekcie zakochania", przymus przebywania z "obiektem", uniesienia i egzaltacje, ataki radości przemienne z atakami smutku w momencie spotkań i chwilowych rozstań...) św. Walenty, szczególnie w krajach anglosaskich, stał się też patronem zakochanych. Zwyczaj walentynkowy przywędrował do nas z tych właśnie krajów.
W wielu krajach istnieje obecnie zwyczaj odwiedzania 14 lutego wizerunków świętego Walentego. We Włoszech odwiedzają go młodzi, którzy ofiarują mu zapalone świece w intencji "zakochania", czyli po to, by poznać przeszłą żonę lub męża i szczęśliwie się zakochać oraz by trwające już zakochanie trwało jak najdłużej. Ks. proboszcz parafii w Bisztynku Janusz Rybczyński mówił, że widział we Włoszech takie kościoły, w których świece od zakochanych 14 lutego zajmowały całe nawy świątyń.


Obrazy św. Walentego w kościele w Bisztynku.
Fot. Andrzej Grabowski /bisztynek24.pl
W tym ołtarzu znajduje się obraz św. Walentego ubranego w komżę ze stułą. Obok jego postaci widzimy kobietę z dwojgiem młodzieńców cierpiących na epilepsję. Jeden z nich leży w ataku choroby. To dość typowe w ikonografii przedstawienie świętego. Jego atrybutami są księga, czasem miecz oraz szaty biskupie lub liturgiczne. Wielokrotnie przedstawiany był i jest obok chorych na epilepsję. Ołtarz wykonany został w 1772 roku w stylu rokokowym.
Skąd na Warmii kult świętego Walentego? Warmia nie miała wówczas "własnych świętych", patronów ludzi chorych. Nękały ją natomiast liczne klęski i epidemie oraz choroby mieszkańców. Wśród wielu świętych zaczęto czcić tych, którzy mieli moc uzdrawiania.
Dziś Kościół katolicki obchodzi wspomnienie św. Walentego – uważanego za patrona zakochanych. Żył on w III wieku w Cesarstwie rzymskim za panowania Klaudiusza II Gockiego. Zgodnie z legendą, gdy cesarz za namową swoich doradców zabronił legionistom wchodzić w związki małżeńskie w wieku od 18 do 37 lat (uważał, że najlepszymi żołnierzami są legioniści niemający rodzin), św. Walenty złamał zakaz błogosławiąc i udzielając ślubów młodym żołnierzom.
Z tradycją Walentynek wiąże się wysyłanie do ukochanych osób listów zawierających wyznania miłosne. Na Zachodzie, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych, 14 lutego zakochani obdarowują się drobnymi upominkami.
Święty Walenty jest od średniowiecza obecny na Warmii. Choć można obdarować ukochaną czerwoną walentynką, czy różą, to według warmińskiej tradycji trzeba też zapalić świecę na ołtarzu lub przy obrazie patrona zakochanych. Można to zrobić w kościele w Bisztynku, gdzie są dwa obrazy i ołtarz świętego Walentego.
Na stronie bisztynek.wm.pl czytamy, że dawniej, ale i obecnie, święty ten uznawany był i jest za patrona chorych na choroby psychiczne i nerwowe a także epilepsję. Ponieważ "stan zakochania" ma wiele z objawów niektórych chorób psychicznych (natręctwo myśli o "obiekcie zakochania", przymus przebywania z "obiektem", uniesienia i egzaltacje, ataki radości przemienne z atakami smutku w momencie spotkań i chwilowych rozstań...) św. Walenty, szczególnie w krajach anglosaskich, stał się też patronem zakochanych. Zwyczaj walentynkowy przywędrował do nas z tych właśnie krajów.
W wielu krajach istnieje obecnie zwyczaj odwiedzania 14 lutego wizerunków świętego Walentego. We Włoszech odwiedzają go młodzi, którzy ofiarują mu zapalone świece w intencji "zakochania", czyli po to, by poznać przeszłą żonę lub męża i szczęśliwie się zakochać oraz by trwające już zakochanie trwało jak najdłużej. Ks. proboszcz parafii w Bisztynku Janusz Rybczyński mówił, że widział we Włoszech takie kościoły, w których świece od zakochanych 14 lutego zajmowały całe nawy świątyń.
Obrazy św. Walentego w kościele w Bisztynku.
Fot. Andrzej Grabowski /bisztynek24.pl
W tym ołtarzu znajduje się obraz św. Walentego ubranego w komżę ze stułą. Obok jego postaci widzimy kobietę z dwojgiem młodzieńców cierpiących na epilepsję. Jeden z nich leży w ataku choroby. To dość typowe w ikonografii przedstawienie świętego. Jego atrybutami są księga, czasem miecz oraz szaty biskupie lub liturgiczne. Wielokrotnie przedstawiany był i jest obok chorych na epilepsję. Ołtarz wykonany został w 1772 roku w stylu rokokowym.
Skąd na Warmii kult świętego Walentego? Warmia nie miała wówczas "własnych świętych", patronów ludzi chorych. Nękały ją natomiast liczne klęski i epidemie oraz choroby mieszkańców. Wśród wielu świętych zaczęto czcić tych, którzy mieli moc uzdrawiania.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















